Sekret ich oczu. Ona

Miłość, pasja i reinkarnacja

To nie jest opowieść o miłości

To opowieść o tym, co prowadzi nas z powrotem

💐💐💐💐💐💐💐💐💐💐💐💐💐💐💐💐

This is not a story about love

It’s a story about what leads us back

Blog

Pierwszy wpis

📅 2025-12-05– Pierwszy wpis

Czy wyobrażasz sobie miłość, która przetrwa wieki i granice rzeczywistości? 📖✨ Jako mama dwulatka z Kettering, znalazłam czas między pieluchami a spacerami po lokalnych parkach, by stworzyć mój literacki debiut – pierwszą część psychologiczno-romansowej trylogii z motywami reinkarnacji i zjawisk paranormalnych! To historia o samotnej matce próbującej odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Gdzie namiętności, tajemnice, sny i wizję przeplatają się ze światem realnym. Idealna dla miłośników emocji i nieznanego!✨💐 Serdecznie zapraszam do lektury ❤️

Sekret ich oczu. Ona”✨ – mój debiut.

📅 2025-12-07 – „Sekret ich oczu. Ona”✨ – mój debiut.

💕Romans psychologiczny z reinkarnacją i paranormalnymi zwrotami akcji. Pierwsza część trylogii, którą napisałam jako zapracowana mama dwulatka.

Ale do rzeczy...

📖Te same oczy powracają w snach, łącząc dusze na przestrzeni wieków – powolny rozkwit, namiętność, tajemnice i emocje, które nie chcą ustąpić.✨💐

Idealna na wieczór przy filiżance herbaty! 📖💕

Nowy rok za pasem

📅 2025-12-12– Nowy rok za pasem

❤️💕🤔...Podsumowanie starego roku, zrobienie listy rzeczy i marzeń na kolejny. Może powinnam to zrobić, napisać czego oczekuje, co jestem w stanie zrobić w nadchodzącym czasie.

1. Uleczyć duszę i serce.

2. Pogodzić się ze śmiercią Roberta.

3. Znaleźć nowy cel w życiu.

4. Poznać siebie na nowo.

5. Być szczęśliwą.

Tak, tylko tyle, a może, aż tyle...

Teoria wszystkiego

📅 2025-12-19– Teoria wszystkiego

✨💐Czy można pokochać kogoś, kogo pamiętasz z poprzedniego życia? 🔥

❤️❤️Teoria bratnich dusz, niewidzialna nić, przeznaczenie, a może przypadek – w co wierzysz Ty?🤔📖

Noworoczne życzenie

📅 2026-01-01– Noworoczne życzenie

📖🌲❤️... kiedy zegar wybija północ.

- Wznieśmy toast za miłość - szepczę. Niech nas znajdzie i już nas nie puszcza.

Wstrząśnie nami, a gdy opadnie pierwszy kurz niech trwa, a czas niech stanie w miejscu.

- Za miłość - wtóruje mi Vi.

Reinkarnacja

📅 2026-01-09– Reinkarnacja

Reinkarnacja jest tylko początkiem. 📖✨ Poczuj klimat romansu psychologicznego o miłości i pamięci ❤️

What if

📅 2026-01-16 – What if

A jeśli ta miłość nigdy nie miała się wydarzyć —

a jednak, z powodów, na które nie mieliśmy wpływu, odnalazła nas w najmniej spodziewanej chwili.

Przyszła jak złodziej, po cichu, bez pozwolenia.

Gdy ją dostrzegłam, było już za późno, by zawrócić.

A jeśli jesteś moim „what if”, zagubionym gdzieś w czasie?

Nie proszę, byś czekał.

Proszę tylko, bądź szczęśliwy.

Skąd ta historia?

📅 2026-01-23 – Skąd ta historia?

Często, rozmawiając z ludźmi, słyszę pytanie: „Dlaczego zdecydowałaś się napisać książkę?”. Odpowiedź nie jest prosta, bo nie zaczyna się w jednym konkretnym momencie.

Od kiedy pamiętam, zawsze coś tworzyłam. Już w szkole podstawowej pisałam krótkie opowiadania i wiersze na konkursy. Mając dziewięć lat, dostałam pracę domową z języka polskiego – kilkustronicową książeczkę dla dzieci z ilustracjami.

Muzyczna podróż

📅 2026-01-30 – Muzyczna podróż

Chciałam spróbować i zobaczyć, jak książka będzie wyglądać w formie muzycznej.
Czy to działa? Na mnie tak. Kiedy znam całość i słucham piosenek, sceny z książki zaczynają układać się w mojej głowie jak film.

🎵 Posłuchaj:

Muzyczna podróż część II

📅 2026-02-06 – Muzyczna podróż część II

🎧 Dziś dorzucam kolejne 4 utwory z albumu Basic

🎶 Już dostępne:

Czy naprawdę spotykamy się przypadkiem?

📅 2026-02-06 – Czy naprawdę spotykamy się przypadkiem?

A jeśli niektóre spotkania w naszym życiu naprawdę nie są przypadkowe…

Czy pamiętasz kogoś, kto pojawił się w odpowiednim momencie — i zmienił coś w Tobie, choć wtedy tego nie zauważyłaś?

Ja wciąż pamiętam takie momenty.

Dlatego lubię tu wracać — między słowami, historiami i codziennością, która ciągle pisze własne scenariusze.

Napisz w komentarzu o jednym takim spotkaniu, które zostawiło w Tobie ślad🤍

Finał albumu Basic🖤

📅 2026-02-13 – Finał albumu Basic🖤

🎧Pełna playlista:

  • Secret in their eyes
  • Dziękuję, że byliście w tej podróży od pierwszego do ostatniego dźwięku.

    Jutro otwieram nowy rozdział: Premium.

    Głębiej. Odważniej. Jeszcze bliżej.

    Album Premim🖤

    📅 2026-02-14 – Album Premium🖤

    Miłość przychodzi subtelnie. Dziś otwieram nowy rozdział: Premium🖤

  • @mj_czajkowska
  • Piszę dalej

    📅 2026-02-17 – Piszę dalej

    Czasem mam wrażenie, że ta historia prowadzi mnie, a nie odwrotnie. Wraca w najmniej spodziewanych momentach. W zdaniach, których nie planowałam. W emocjach, które już dawno powinny ucichnąć.

    Niektóre historie nie chcą być zapomniane. Nawet jeśli bardzo tego chcemy.

    Masz w swoim życiu coś, co wraca… mimo że próbujesz iść dalej?

    Serce pełne cudzego imienia

    📅 2026-02-20 – Serce pełne cudzego imienia

    Najtrudniej zakochać się wtedy,

    gdy serce wciąż nosi czyjeś imię.

    Eliza spróbowała.

    Pod Skórą

    📅 2026-02-24 – Pod Skórą

    PL-> Ta książka może być dla Ciebie, jeśli:

    – boisz się zakochać, bo serce już raz zostało złamane

    – czujesz, że niektóre więzi przetrwają nawet śmierć

    – zastanawiasz się, kim naprawdę mogłabyś być, gdyby pamięć była pełna

    Niektóre historie zostają pod skórą.

    Zmiana planów

    📅 2026-02-27 – Zmiana planów

    Nie lecimy dziś.

    To jest w porządku.

    To jest najważniejsze.

    Chwila pzed

    📅 2026-03-03 – Chwila przed

    Są takie dni, kiedy świat zwalnia. To jeszcze początek.

    Patrzę na buty i myślę: naprawdę to robię.

    Między przymiarką a listą rzeczy do dopięcia przychodzi cisza. W tej ciszy jest ekscytacja… i odrobina strachu.

    To jeszcze początek...

     Jedno słowo

    📅 2026-03-06 – Jedno słowo

    Zaskakujące, jak jedno słowo potrafi zmienić życie.

    Takie małe.

    Takie proste.

    A niesie ze sobą wszystko.

    Nie wiem, czy historie są idealne....

    Wiem, że są moje.

     Moment ciszy

    📅 2026-03-10 – Moment ciszy

    I po wszystkim.

    Wczoraj było głośno. Dziś jest cicho.

    Cisza jest dziwna, ale nie pusta.

    Jakby życie zrobiło głęboki wdech przed kolejnym rozdziałem.

    Dziękuję za każdą chwilę.

     Nowy początek

    📅 2026-03-13 – Nowy początek

    🚗Nie wszystko da się zamknąć w walizce.

    Zostają wspomnienia.

    Zostaje to, co naprawdę ważne.

    Reszta rusza ze mną.

    Jadę dalej🧳

     Kurz opadł

    📅 2026-03-17 – Kurz opadł

    Sukienka w szafie.

    A życie… jedzie dalej✨

     Update z frontu pisarskiego 💌

    📅 2026-03-18 – Update z frontu pisarskiego 💌

    💌 Ostatnie szlify pierwszej części za mną.

    Teraz pozostaje czekać na opinię.

    Serce bije❤️ – miłość od pierwszego zdania, czy totalna katastrofa😱?

    Cena wyboru siebie

    📅 2026-03-20 – Cena wyboru siebie

    Czy przeznaczenie to wymówka...

    Czy odwaga, by wybrać siebie?

    W tej historii nikt nie jest krystalicznie czysty.

    I właśnie dlatego jest prawdziwa.

    Czasem szczęście jednej osoby ma swoją cenę❤️🩹

     To nie jest nowe życie

    📅 2026-03-24 – To nie jest nowe życie

    To ta sama historii.

    Dopóki nie przestaniesz popełniać tego samego błędu.

    I zawsze wiesz, kiedy zaczyna się od nowa.

    Rzeczy, które wracają

    📅 2026-03-31 – Rzeczy, które wracają

    Może nie powinniśmy się spotkać ...

    To miał być początek,

    Ale są rzeczy, które wracają.

    Czy rozpoznałabyś duszę z przeszłości? 💫

    Za wcześnie

    📅 2026-04-03 – Za wcześnie

    Miłość nie zawsze ratuje.

    Czasem przychodzi za wcześnie.

    Albo trafia na ludzi,

    którzy nie potrafią jej unieść.

    Pomiędzy

    📅 2026-04-05 – Pomiędzy

    To takie zawieszenie:

    już nie sen, ale jeszcze nie jawa.

    Moment, w którym wszystko może się wydarzyć…

    Nie na zawsze

    📅 2026-04-07 – Nie na zawsze

    A jeśli Twoja największa miłość już się wydarzyła…

    tylko nie była Twoja na zawsze?

    Nie dlatego, że była za słaba.

    Tylko dlatego, że była za bardzo.

    Są uczucia, które nie pasują do czasu, w którym się pojawiają.

    I nie znikają.

    Cienie pamięci

    📅 2026-04-10 – Cienie pamięci

    To nie jest lekka historia.

    To nie jest coś, co zostawia Ci spokój.

    To historia o stracie.

    O pamięci.

    O tym, co zostaje…

    Nawet jeśli powinno zniknąć.

    Echo spotkania

    📅 2026-04-14 – Echo spotkania

    Mam wrażenie, że skądś go znam…

    ale nie potrafię sobie przypomnieć, kiedy i gdzie się spotkaliśmy.

    Niektóre spotkania nie zaczynają się od początku.

    Czasem pojawia się tylko to dziwne uczucie, że to już kiedyś było...

    Jeśli pamięć wraca

    📅 2026-04-17 – Jeśli pamięć wraca

    Gdybyś mogła pamiętać swoje poprzednie życie gdybyś mogła?

    Wiedząc, że nie wszystkie wspomnienia są piękne...

    Pamięć bywa światłem i ciężarem.

     Między światami

    📅 2026-04-21 – Między światami

    Kocham ten moment po przebudzeniu.

    Już nie sen, jeszcze nie jawa.

    Kurz tańczy w promieniach słońca,

    a świat przez chwilę jest… zawieszony.

    Drugi rozdział już dostępny ✨

    📅 2026-04-24 – Drugi rozdział już dostępny ✨

    Czasem wystarczy jedno spojrzenie…

    i coś w środku przestaje być na swoim miejscu.

    Nie wszystko da się racjonalnie wytłumaczyć.

    Nie każde wspomnienie chce odejść.

    Są historie, które wracają — nawet wtedy,

    gdy bardzo tego nie chcemy.

    Jeśli jesteś tu ze mną i czytasz dalej…

    to ten rozdział jest właśnie dla Ciebie.

    Niedopowiedzenie

    📅 2026-04-28 – Niedopowiedzenie

    ...Nie wszystko, co kończy się śmiercią, przestaje istnieć...

    Niektóre więzi trwają dłużej niż jedno życie. 🕯️🌹

     Glitch

    📅 2026-05-01 - Glitch

    Eliza próbuje żyć normalnie.

    Pracować. Wychowywać dziecko. Oddychać spokojnie.

    Tyle że sen nie kończy się po przebudzeniu.

    A przeszłość nie zawsze zostaje tam, gdzie ją zostawiła.

     Nie do końca fikcja

    📅 2026-05-05 - Nie do końca fikcja

    Czy ta historia wydarzyła się naprawdę?

    Nie.

    Ale emocje, które ją stworzyły

    ...jak najbardziej.

     Pożegnania

    📅 2026-05-08 - Pożegnania

    Są pożegnania, które kończą rozdział.

    I takie, które otwierają kolejny…

    ...tylko w innym życiu.

     On wraca, kiedy milknie świat

    📅 2026-05-12 - Ci, którzy nie zostali

    Są spotkania, które zmieniają człowieka na zawsze.

    Nie każda bratnia dusza pojawia się po to, by zostać.

    Niektóre przychodzą tylko po to, by przypomnieć, kim byliśmy.

     On wraca, kiedy milknie świat

    📅 2026-05-15 - On wraca, kiedy milknie świat

    Bo niektóre historie są zbyt duże na jedno życie.

    I zbyt niedokończone, by mogły się skończyć raz na zawsze.

    Bo czasami wszystko zaczyna się od spojrzenia.

    I nie można zawrócić z tej ścieżki.

    Są spojrzenia, które zostają na dłużej.

    Wracają nocą.

    „Here Tonight”

    Pełna wersja utworu:

  • Here Tonight
  •  Kiedy przyjaźń przestaje wystarczać

    📅 2026-05-19 - Kiedy przyjaźń przestaje wystarczać

    Czasami jedna rozmowa potrafi zmienić wszystko między dwojgiem ludzi.

    I nagle przyjaźń przestała być wystarczająca.

    — Przyjaźń już mi nie wystarcza…

    — Nie rozumiem. Od kiedy?

    — Od dawna…

    Nie chcę nawet tego sobie wyobrażać.

     Rozdziały, które wracają same

    📅 2026-05-22 - Rozdziały, które wracają same

    Czasem spotykamy ludzi „za wcześnie”.

    W momencie, gdy życie nie umie jeszcze zrobić im miejsca.

    Gdy strach wygrywa z odwagą, a rozsądek brzmi głośniej niż serce.

    A potem mijają lata.

    Zmieniają się miasta, nazwiska, codzienność.

    Tylko jedno spojrzenie potrafi wrócić dokładnie takie samo.

    I nagle człowiek rozumie, że niektóre osoby nie były pomyłką.

    Były rozdziałem, do którego życie każe wrócić później.

     Ciężar wspomnień, których nie da się odłożyć

    📅 2026-05-26 - Ciężar wspomnień, których nie da się odłożyć

    Niektóre wspomnienia nie bolą dlatego, że minęły.

    Boli to, że wciąż są zbyt żywe, by je nazwać przeszłością.

    Największym ciężarem Elizy nie jest samotność.

    Jest nim świadomość, że już kiedyś była szczęśliwa…

    i pamięta dokładnie, jak to było.

     Sekunda za długo

    📅 2026-05-29 – Sekunda za długo

    Bo niektóre wspomnienia nie pytają, czy były prawdziwe.

    Zaczęło się od spojrzenia.

    Albo tylko mi się wydawało.

     Są zdjęcia, które zatrzymują chwilę

    📅 2026-06-02 – Są zdjęcia, które zatrzymują chwilę

    Conwy. Deszcz. Mgła.

    To nie wyglądało jak początek.

    Stałam w miejscu, które miało mnie złamać.

    A ono tylko zmieniło kierunek.

     Czy można rozpoznać kogoś, kogo nigdy się nie pamiętało?

    📅 2026-06-05 – Czy można rozpoznać kogoś, kogo nigdy się nie pamiętało?

    Powinien być obcy.

    A jednak kiedy spojrzałam mu w oczy, poczułam znajomy ból.

    Jakby jakaś część mnie czekała na niego od zawsze.

      Mapa pamięci

    📅 2026-06-07 – Mapa pamięci

    Fragmenty obrazu i myśli

    między snem a wspomnieniem.

    Nie ma jednej drogi.

      Miejsce, którego nie pamiętałam

    📅 2026-06-09 – Miejsce, którego nie pamiętałam

    Niektóre miejsca wyglądają jak wspomnienia, których nie potrafisz przypisać do życia.

    Powinnam je odkrywać po raz pierwszy.

    Zamiast tego miałam wrażenie, że już kiedyś stamtąd odeszłam.

    I że wracam za późno.

      Kiedy oczy są zwierciadłem duszy...

    📅 2026-06-12 – Kiedy oczy są zwierciadłem duszy...

    Dlaczego niektóre spojrzenia wydają się znajome bez historii?

    Bo nie wszystkie zaczynają się od pierwszego spotkania.

    Niektóre zaczynają się od spojrzenia, które wydaje się dziwnie znajome.

    Może dlatego niektórych ludzi rozpoznajemy, zanim zdążymy ich poznać.

      Znajome głosy...

    📅 2026-06-16 – Znajome głosy...

    Niektóre głosy brzmią znajomo, zanim przypomnimy sobie dlaczego.

    Są głosy, które nie potrzebują wspomnień.

    Jakby pamięć działała zanim zdążę ją włączyć.

    Czasem wystarcza sama reakcja.

     Ludzie, którzy budzą pamięć

    📅 2026-06-19 – Ludzie, którzy budzą pamięć

    Może to nie pamięć prowadzi nas do ludzi.

    Może to ludzie budzą pamięć.

    Niektóre spotkania nie wyglądają jak przypadek.

    I trudno udawać, że jest inaczej.

     Brak wyjaśnień

    📅 2026-06-23 – Brak wyjaśnień

    Nie wszystko, co czujemy, potrafimy od razu wyjaśnić.

    Są emocje bez początku.

    Tylko obecność.

    I to uczucie, że coś jest ważne, choć nie wiem jeszcze dlaczego.

     Niektóre spotkania nigdy nie są pierwsze.

    📅 2026-06-26 – Niektóre spotkania nigdy nie są pierwsze.

    „Pierwszy raz” to tylko nazwa.

    Rzeczywistość nie zawsze jej potrzebuje.

    Niektóre momenty są jak echa minionych wydarzeń, nawet jeśli trudno to udowodnić.

     Może niektóre historie nie są wymyślane.

    📅 2026-06-30 – Może niektóre historie nie są wymyślane.

    Może po prostu wracają.

    Są historie, które czytamy.

    I są takie, które czujemy, jakby wydarzyły się nam samym.

    Nie wiem jeszcze, czy to, co zapisuję, jest wspomnieniem, czy tylko próbą zrozumienia.

    Ale wiem jedno. Niektóre historie nie zaczynają się na papierze.

    Zaczynają się w nas.

     Czy można tęsknić za kimś, kogo się nie zna?

    📅 2026-07-03 – Czy można tęsknić za kimś, kogo się nie zna?

    Są ludzie, których spotykamy po raz pierwszy.

    Przynajmniej tak nam się wydaje.

    Bo ich obecność nie wydaje się nowa.

    Wydaje się...

    odnaleziona.

     Emocje, które nie mają właściciela.

    📅 2026-07-07 – Emocje, które nie mają właściciela.

    Może dlatego nie wszystko da się nazwać.

    Ale wszystko można poczuć.

    Nie wszystkie uczucia rodzą się w chwili, kiedy je zauważamy.

    Niektóre pojawiają się naglBez powodu.

    Bez wspomnienia.

    Bez wyjaśnienia.

    Jakby czekały cierpliwie, aż w końcu je odnajdziemy.

    Monika Czajkowska

    Monika Czajkowska – jestem początkującą autorką, pochodzę z Hrubieszowa. Na co dzień mieszkam w Kettering w Wielkiej Brytanii. Od lat marzyłam o napisaniu własnej książki. Wreszcie spełniam to marzenie, tworząc „Sekret ich oczu. Ona” – pierwszą część trylogii, będącej romansem psychologicznym z motywem reinkarnacji i elementami paranormalnymi. Jestem niepoprawną romantyczką i miłośniczką książek, która lubi prowadzić własne badania, dogłębnie analizuje interesujące mnie tematy i z uporem szukam brakujących elementów historii. Prywatnie jestem mamą dwuletniego chłopca. Dzielę się tutaj swoją twórczością i zainteresowaniami związanymi z literaturą.

    Skąd ta historia

    Często, rozmawiając z ludźmi, słyszę pytanie: „Dlaczego zdecydowałaś się napisać książkę?”. Odpowiedź nie jest prosta, bo nie zaczyna się w jednym konkretnym momencie.

    Od kiedy pamiętam, zawsze coś tworzyłam. Już w szkole podstawowej pisałam krótkie opowiadania i wiersze na konkursy. Mając dziewięć lat, dostałam pracę domową z języka polskiego – kilkustronicową książeczkę dla dzieci z ilustracjami. Z niewielką pomocą koleżanki, która wzbogaciła tekst rysunkami, powstała historia o małym zielonym kosmicie, który wylądował na Ziemi i zaprzyjaźnił się z dzieckiem. Rok później napisałam jej drugą część. Tak mijał czas. Doświadczałam zarówno sukcesów, jak i porażek. Były miejsca na podium, wyróżnienia, nagrody – ale też momenty zwątpienia.

    Nie potrafię wskazać dokładnej chwili, w której narodziło się marzenie o napisaniu książki. Wiem jednak, że dojrzewało we mnie latami. Potrzebowałam piętnastu lat, by dorosnąć, zrozumieć siebie i odważyć się spróbować.

    Jeszcze zanim podjęłam decyzję o pisaniu, ktoś zapytał mnie: „Gdybyś była książką, jakim byłabyś gatunkiem?”. To pytanie zostało ze mną na dłużej. Wraz z odpowiedzią pojawiło się kolejne: „A gdyby tak zacząć pisać?”. Wiedziałam jedno – nie chcę powielać banalnych romansów. Chciałam stworzyć historię, która porusza, zostawia ślad, zmusza do refleksji.

    Pewnego poranka obudziłam się ze snu. Właśnie z tego snu, który stał się prologiem mojej książki – o mężczyźnie z intensywnym spojrzeniem. Śnił mi się wielokrotnie. Wracał jak echo. Jak zapowiedź czegoś niedokończonego. Wtedy podjęłam decyzję. Zaczęłam pisać. Pierwsze litery pojawiły się na kartce papieru. Opisywałam sen, który był we mnie od dawna. Czy wiedziałam dokładnie, o czym chcę pisać? Chyba żaden początkujący pisarz tego nie wie.

    Powoli zaczęłam budować świat snów, tajemnic i niedopowiedzeń. Chciałam romansu, ale jednocześnie historii prawdziwej – pełnej emocji, które są nieodłączną częścią ludzkiego życia. Radości i uśmiechu, ale też żalu, tęsknoty i straty. Emocji czystych, czasem trudnych, ale autentycznych.

    Temat reinkarnacji zawsze mnie fascynował. Czy nie zdarza się wam czasem czuć staro mimo młodego wieku? Jakbyście nieśli na barkach ciężar, który nie do końca należy tylko do tego życia. W mojej głowie od dawna pojawiało się pytanie: a co, jeśli? Uznałam, że mogę spróbować. A jeśli się nie uda – przynajmniej spełnię marzenie.

    Tak zaczęła się moja przygoda z Elizą i Gavinem. Osadziłam ich w świecie niedokończonej miłości, pełnym pytań, analiz i wyborów, które rzadko bywają proste. Stawiałam przed nimi mury, czasem trudne do obejścia. Chciałam stworzyć bohaterów, z którymi będziecie się śmiać i płakać, którym będziecie kibicować w walce o szczęście, zastanawiając się jednocześnie, dlaczego los tak często igra z nami w swojej subtelnej grze.

    Nie szukam złotego środka, bo on nie istnieje. Miłość ma wiele odcieni i każdy z nas postrzega ją inaczej. Dla jednych to chwila pełna intensywnych momentów, dla innych złudzenie mylone z pożądaniem. A co, jeśli pożądanie mija, a my odkrywamy, że nie ma już odwrotu? Wierzę, że ludzie, których spotykamy na swojej drodze, nie pojawiają się przypadkiem. Każda relacja czegoś nas uczy, kształtuje i pozwala odkrywać siebie na nowo. Czasem zamyka stare drzwi, by otworzyć nowe – nawet jeśli początkowo nie zdajemy sobie z tego sprawy.

    Właśnie dlatego powstał „Sekret ich oczu”. To historia pełna pytań i możliwych odpowiedzi, wariantów losów i emocji. Najciekawsze jest jednak to, że w jednej z retrospekcji naprawdę pojawia się mój sen.

    Stoję na szczycie schodów ubrana w balową suknię w odcieniu butelkowej zieleni. Tłum milknie. Szukam w nim znajomej sylwetki i przez chwilę ogarnia mnie panika. Wtedy go widzę. Stoi i patrzy. Jego oczy mówią wszystko. Mówią to, co rozum i serce próbują ukryć. Czasem wystarczy jedno spojrzenie i ciepły uśmiech, by wszystko stało się początkiem.

    Nie obiecuję idealnej historii, bo taka nie istnieje. Obiecuję natomiast prawdziwość – moją prawdę o poszukiwaniu siebie, o miłości, o wyborach i konsekwencjach. Ja już poznałam sekret moich oczu. Teraz wasza kolej, by wyruszyć w tę podróż. Historia Elizy jest dopiero początkiem. A czy okaże się początkiem czy końcem – to już zależy od tego, czy zdecydujecie się zaryzykować.

    Najdłuższy rozdział

    Ten rozdział pisałam najdłużej

    Nie dlatego, że brakowało słów.

    Dlatego, że było ich za dużo.
    Za dużo wersji. Za dużo emocji, które nie chciały się ułożyć w jedno zdanie.

    To był ten moment, kiedy historia przestaje być tylko historią.
    Zaczyna dotykać miejsc, które wolałoby się zostawić w spokoju.

    Cofałam się.
    Poprawiałam.
    Usuwałam całe fragmenty, które jeszcze chwilę wcześniej wydawały się właściwe.

    Bo to nie był rozdział, który dało się napisać „dobrze”.
    On musiał być prawdziwy.

    A prawda nie przychodzi od razu.

    Czasem trzeba ją z siebie wyciągać zdanie po zdaniu,
    nawet jeśli każde z nich trochę boli.

    Dlatego pisałam go najdłużej.

    I może właśnie dlatego powinnam pozwolić mu mówić samemu za siebie.


    Gdy twój mózg jest zmęczony, czujesz się jak życie toczy się bez twojej ingerencji. To jak przeciążenie obwodu. Niby wszystko działa ale sprzęt się przegrzewa i wypala. Tak właśnie się czuję. Myślałam, że pozbyłam się tego uczucia wraz z pogodzeniem się ze stratą Roberta. Jednak wróciło i znów tu jestem. Samotna zastanawiająca się nad sensem tego wszystkiego, próbuję nie rozpaść się na milion kawałeczków jak szklany wazon. Zadaję sobie tysiące pytań: kim jestem, gdzie zmierzam, czego szukam? Jest ich wiele lecz żadnej odpowiedzi. Kiedyś ktoś mądry zadał mi pytanie: gdybyś była książką to jaką? Wtedy znałam odpowiedź. Bez zastanowienia powiedziałabym, że wszystkim po trochu. Szczypta romansu, odrobina komedii, łyżeczka dramatu, garść horroru. Dzisiaj już nie jestem tego taka pewna. Myślałam, że jestem jak rwąca rzeka. Silna i niezależna biegnąca swoim własnym wytyczonym nurtem. Nikt i nic nie może mnie zatrzymać ani zmienić mojej drogi. Zawsze wiedziałam czego chcę od życia i starałam się podążać w tym kierunku. Byłam niezmącona, taką której nawet ciężki głaz nie zdoła pokonać. Jednak teraz tracę to uczucie, a grunt usuwa mi się spod nóg. Zaczynam przypominać gałęzie wierzby. Wiotkie i miękkie, naginające się przy podmuchu wiatru, który kieruje nim tak, jak ma ochotę. Czuję, że gubię rytm i kroki, ale się nie poddam, pozostanę jak wierzba nieugięta bez względu na pogodę i dążąca do przodu jak rzeka. Pozbieram się i uformuję swój obraz na nowo. Jeśli będę wierzyła w to z całych sił może się spełni. Lecz koniec użalania się nad sobą, pora przywołać tak dobrze znaną mi maskę. Czas stworzyć pozory. Ustalić nowe warunki gry i zacząć nową rozgrywkę. Rozkładam pionki na szachownicy i niespiesznie wykonuje ruch.

    O projekcie

    Romans psychologiczny o miłości, pamięci i reinkarnacji

    Historia o więzi silniejszej niż jedno życie, o poszukiwaniu, wyborach, które powracają i o uczuciach, których nie da się zapomnieć.


    O historii

    Eliza Graham ma dwadzieścia osiem lat. Jest mamą czteroletniej Sary. Właścicielką małej cukierni w miasteczku pod Londynem. Po śmierci męża w wypadku samochodowym próbuje odnaleźć się w roli samotnej matki, gdy zaczynają ją nawiedzać sny o tajemniczym mężczyźnie, jego ciemnych oczach i intensywnym spojrzeniu.

    Powtarzające się sny, niektóre z nich osadzone w różnych epokach, początkowo traktuje jako przejaw tęsknoty za utraconą miłością. Pewnego dnia do jej kawiarni wchodzi mężczyzna. Gdy Eliza go widzi ma wrażenie, że skądś go zna. Jakby byli połączeni niewidzialną nicią i spotkali się wieki temu.

    To dopiero początek historii o miłości, pamięci i reinkarnacji.


    Trylogia

    • Tom I: Jej historia – Trudna droga do pogodzenia się z bolesnż stratż, próba odnalezienia i zbudowania siebie na nowo, otwarcie się na miłość i poszukiwanie mężczyzny ze snów.
    • Tom II: Jego historia – Rodzinna tajemnica ukrywana przez stulecia i powracające jak echo pytanie: a co, jeśli ona naprawdę istnieje i gdzieś tam na niego czeka?
    • Tom III: Początek. Podróż do 1750 roku, do początków tej historii i miłości, która przetrwała czas, odsłaniająca genezę całego cyklu.

    Status projektu

    📖Tom I: ukończony

    📝Etap: pisanie i redakcja zakończona

    ⏳ Plan wydania: 2026


    Fragment

    Życie pełne jest gdybania i niedokończonych wątków. A co jeśli jest on twoim „Gdyby”, twoim „pewnego dnia”. Może on również cię szuka. Nie martw się na zapas. Jeśli jest wam przeznaczone się spotkać to tak się stanie. Myślę, że wy oboje jesteście jak miłość przychodzicie niezauważenie. Czasami się mijacie. Nadejdzie moment w życiu was obojga kiedy będziecie gotowi. Nic nie będzie stało wam na przeszkodzie przed ponownym spotkaniem. Miej odrobinę wiary, bo ona czasami potrafi góry przenosić.

    Fragment

    Prolog

    Ten powracający sen. Zawsze zaczyna się tak samo. Stoję w obszernym pomieszczeniu. Salonie połączonym z aneksem kuchennym. Opieram się o parapet. On. Wiem, że to mężczyzna nim się jeszcze obróci. Stoi tyłem do mnie, przygotowuje kawę. Słońce gra w jego krótko modnie przystrzyżonych ciemnych włosach. Zapach świeżej kawy i jego ciężkich perfum unosi się w powietrzu. Elektryzuje i przenika mnie do kości. Wtedy się odwraca z dwoma kubkami w rękach.

    - Bez cukru, z mlekiem.

    Podaje mi kubek pełen parującego naparu. Uśmiecha się przy tym delikatnie. Iskierki tańczące w jego ciemnych orzechowych oczach świdrują i przedzierają się przez wszystkie bariery, wypalając na duszy znak bytności. Dostrzegam w nich miłość i coś jeszcze. Coś czego nie jestem w stanie odgadnąć. Może to tylko moja wyobraźnia. Kiedy go tak studiuję, sylwetkę, zachowanie, sposób bycia ... gdzieś w oddali dzwoni budzik. Sen znika tak szybko jak się pojawił. Zawsze w tym samym momencie. Pozostawia po sobie uczucie zimna, opuszczenia i jeszcze czegoś, może tęsknoty. Moje serce galopuje i nie potrafię go uspokoić. Z tyłu głowy pojawia się pytanie: A co jeśli to nie sen? Jeśli nie sen to co, przebłysk poprzedniego życia. Ale wiem jedno jego oczy . Och tak tych oczu się nie zapomina ...

    1

    Zwlekam się z łóżka otępiała. Zawsze się tak czuję, kiedy nachodzą mnie te sny. Nie jestem do końca pewna ... Może moje minione życie odbija się echem od pustki. Miałam wszystko. Kochającego męża. Wspaniały dom. Cudowne dziecko. Słyszę jak mała woła mnie z drugiego pokoju.

    - Już idę skarbie.

    Drepczę do sypialni, ubrana w rozciągnięty t-shirt z potarganymi włosami pamiętającymi resztki snu. Nogi suną po grubym błękitnym dywanie. Przez chwilę mam wrażenie, że wszystko jest na swoim miejscu. Pójdę do pokoju Sary. Przytulę. Potem razem zejdziemy na dół. Robert będzie krzątał się po kuchni parząc kawę i przygotowując śniadanie dla małej. I w tej chwili czuję ciężar prawdy. Budzę się z letargu. Roberta już nie ma. Nigdy już nie usłyszę jego śmiechu. Poczuję dotyku, ani znajomego zapachu perfum. Bo on nie żyje. Zginął w wypadku samochodowym pół roku temu. Jechał na spotkanie z klientem. Jakiś projekt domu zlecony jego firmie. Dupek wymusił pierwszeństwo. Hamulce nie zadziałały i stało się najgorsze. Facetowi który spowodował wypadek nic się nie stało. Ale mój mąż ... nie miał tyle szczęścia. Pogotowie, które zostało wezwane na miejsce wypadku mogło orzec tylko czas zgonu. Do dziś wspominam nasz ostatni poranek. Jak zawsze wstałam rano żeby pobiegać, nim odprowadzę dziecko do przedszkola, a sama rzucę się w wir pracy. Tego dnia wszystko wyglądało jak zwykle. Trening, wspólne śniadanie, pożegnanie. Odstawienie małej na zajęcia i praca. Kilka lat temu spełniłam moje największe marzenie, otworzyłam kawiarnie i cukiernie. Moje codziennie obowiązki - pieczenie i szykowanie lokalu na przyjęcie kolejnych gości. Lecz tego popołudnia coś się zmieniło. Powietrze było cięższe. Ja sama czułam się dziwnie poddenerwowana. Nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Wszystko zrzuciłam na karb obowiązków w domu i pracy. Dopiero z odrętwienia wyrwał mnie telefon.

    - Muszę to odebrać - rzuciłam krótko do Poppy współpracownicy.

    - Nie krępuj się. Zajmę się wszystkim – usłyszałam w odpowiedzi.

    Odebrałam telefon, który na zawsze zmienił moje życie. Życie mojej córki. Jednak koniec tych wspomnień, bo swoje kroki kieruje do pokoju małej.

    - Co tam skarbie? Miałaś dobre sny?- pytam.

    - Mamusiu tęsknię za tatusiem. Możemy go dziś odwiedzić? - rzuca córka na dzień dobry.

    - Jasne - mówię krótko .

    Odwracam wzrok żeby nie widziała łez tańczących w kącikach moich oczu. W czasie kiedy próbuję odzyskać panowanie nad sobą szykuje ubrania do przedszkola.

    - Może być ta twoja ulubiona żółta sukienka? - pytam.

    - Tak mamusiu - słyszę w odpowiedzi.

    - Co powiesz na gofry na śniadanie z dużą ilością bitej śmietany?

    - A mogę jeszcze syrop czekoladowy?- słyszę piskliwy dziecięcy głosik

    - Zobaczymy co da się zrobić - mówię z rozbawieniem.

    - A teraz droga damo, marsz na dół. Nie chcemy się przecież spóźnić, prawda?

    Śniadanie i cała krzątanina upływa we względnym spokoju. Jeszcze przed wyjściem udaję mi się nastawić pranie i zmywarkę, co niekiedy bywa nie lada wyczynem. Po odstawieniu Sary do przedszkola jadę do kawiarni by rzucić się w wir pracy by choć na chwilę zapomnieć jak niebo ciąży mi nad głową. Dobrze, że mam swoje miejsce. Bo tylko tam od jakiegoś czasu mogę się zrelaksować. Oczywiście na tyle na ile to możliwe. Obowiązki dnia codziennego dają mi przez chwilę poczucie kontroli, poczucie tego, że nad czymś panuję.

    Dzień w pracy upływa w atmosferze względnego spokoju. Około godziny 15.30 wychodzę. Dziś kolej Poppy na zamknięcie lokalu. Jadę odebrać Sarę z przedszkola. Stojąc pod budynkiem uświadamiam sobie, że musimy w drodze na cmentarz wstąpić do kwiaciarni. A potem no tak. Kompletnie zapomniałam... miałyśmy wpaść na kolację do moich rodziców. Wtedy rozlega się dzwonek. Wokół zaczyna panować głośna atmosfera. W drzwiach pojawia moja księżniczka. Po raz pierwszy od wielu dni widzę ją uśmiechniętą, w sposób w jaki może uśmiechać się dziecko.

    - Hej skarbie, jak twój dzień?

    - Cześć mamo. Dobrze. Jedziemy odwiedzić tatę? Obiecałaś - rzuca mała na przywitanie.

    - Tak pamiętam. Wstąpimy tylko do kwiaciarni – zapada cisza. Przerywam ją niezręcznie. Zapomniałam ci powiedzieć ale dzisiaj jemy kolację u dziadków. Mam nadzieję, że się cieszysz.

    - A będzie tam ciocia i kuzynki?- pyta mała podekscytowanym głosikiem.

    - Szczerze to nie mam pojęcia. Zobaczymy.

    Godzinę później parkuję mojego Forda na podjeździe rodziców. Bardzo cieszę się z widoku samochodu mojej siostry. Przynajmniej dzieciaki będą miały okazję się pobawić. Nim jeszcze docieramy do frontowych schodów domu, drzwi otwiera tata.

    - Cześć moje skarby - posyła nam ciepły uśmiech. Mam nadzieję, że jesteście głodne, bo babcia szaleje w kuchni od południa - rzuca wesoło.

    W moim rodzinnym gnieździe jak zwykle panuje hałas i rozgardiasz. Każdy kto przekroczy jego próg od samego początku czuje się mile widziany. Jedyne miejsce na ziemi, w którym choćby na chwilę mogę zapomnieć o moim smutku - moja bezpieczna przystań. Zbliżając się do kuchennych drzwi słyszę zaciekłą rozmowę siostry z mamą.

    - Przecież ona jest taka młoda i już wdowa Dziecko dopiero co straciło ojca. Mieli całe życie przed sobą. Czy Sara w ogóle będzie go pamiętała? Zostały same w tym domu pełnym Roberta. To jej nie pomoże, nie jest dla niej zdrowe... - słyszę lament rodzicielki.

    - Mamo odpuść. Eliza jest dorosła. Może nie dziś czy jutro ale podniesie się z tego. Minęło tak mało czasu. Daj jej odchorować.Niech ma swój czas na żałobę. Daj jej przeżyć to po swojemu. I tak jak na okoliczności radzi sobie całkiem nieźle.

    - Tak wiem skarbie. Może masz rację. Martwię się o nią. I tak sobie pomyślałam, że może powinna zasięgnąć pomocy u specjalisty. Pomoże jej przez to przejść. Pomyśl o tym. Poradź jej. Może ciebie posłucha.

    Wchodzę do pomieszczenia. Mama stoi nad kuchenką. W garnku paruje jak zwykle coś pysznego. Moja starsza siostra Julia siedzi na kuchennym stole. Na mój widok rozmowa nagle ucicha.

    - Nie przeszkadzajcie sobie. Przecież nie rozsypie się na kawałeczki. Nie jestem ze szkła. Będę żyć dalej. Mam dla kogo. Zresztą tego chciałby dla mnie mój mąż. Gdybym to była ja nie chciałabym żeby zadręczał się do końca życia, spróbował zbudować kochający dom dla naszego dziecka – milknę.

    Z czasem się pozbieram, jestem dzieckiem swoich rodziców. Kocham całą swoją rodzinę, lecz nie muszą się tak o mnie martwić. Przerywam ciszę..

    - Dam sobie radę. Zresztą gdzieś tam czeka na mnie moje szczęśliwe zakończenie. Jeszcze nie wiem gdzie i jak ale mam nadzieję.

    - Moja mała dziewczynka.

    Mama z płaczem obejmuje mnie i tuli, tak jak wtedy gdy byłyśmy z siostrą małe. Wybucham niepohamowanym pokładem żalu i łez. Nie zdawałam sobie nawet sprawy jak bardzo potrzebowałam znaleźć się w tym miejscu i czasie, jak bardzo potrzebowałam kogoś, kto mnie przytuli i powie, że mnie wspiera i wszystko się ułoży. Kiedy uspokajamy się na tyle żeby wrócić do gotowania, mama chce wiedzieć co u nas. Jakby od naszej ostatniej rozmowy upłynęły lata, a nie ledwie godziny.

    - Wiesz mamo - kontynuuję powoli. Wszytko będzie dobrze. Wierzę w to. Przecież mamy siebie, prawda? Nieważne co, ale zawsze razem.

    - Tak, masz rację, bo od czego ma się rodzinę.

    - Wiem mamuś. Codziennie jestem wdzięczna losowi za to, że jesteście obecni w moim życiu. Wystarczy już tego tematu. Porozmawiajmy o czymś przyziemnym. Moja teściowa dzwoniła... - urywam słysząc zawodzenie siostry.

    - Co ta harpia znowu zrobiła? Nie rozumiem dlaczego po tym wszystkim co powiedziała, ty dalej z nią rozmawiasz.

    - Jest babcią mojego dziecka. Ma prawo utrzymywać z małą kontakt. Dzwoniła dzisiaj domagając się wizyt z wnuczką. Mam przywieźć Sarę. Zostawić ją u niej, a potem kiedy ona będzie miała ochotę odwiezie moje dziecko do domu. Jak ta kobieta mnie dołuje. Nawet nie macie pojęcia. Wszystko ma być zrobione tak jak ona tego oczekuje. Nic dziwnego, że Robert trzymał się na dystans.

    Mama zerka na mnie nerwowo, odwzajemniam spojrzenie i kontynuuję.

    - Wiem mamo co zaraz powiesz... tamci dziadkowie też mają prawo widywać wnuczkę. Zgadzam się z tym, ale na moich warunkach. To nie sekret, że Alka nigdy mnie nie lubiła. Już na samym początku znajomości dała to odczuć. Nigdy nie byłam dość dobra dla jej syna. Na pogrzebie też nie omieszkała wygarnąć co myśli. Jej ukochany synek umarł przez mnie. Nie musiałby tyle pracować gdyby nie żona i dziecko. Jakbym to ja siedziała w domu, a on mnie utrzymywał. Ta kobieta wprowadza zamęt zawsze tam gdzie się pojawia.

    - Och Eliza. Odzywa się mama. Dam ci życiową radę. Na razie dla dobra swojego dziecka utrzymuj z nimi kontakty. Gdy Sara podrośnie to ona zdecyduje jakie chce żeby łączyły ich relacje. Czas rozwiązuje wiele problemów. Pozwól życiu biec własnym rytmem,a dużo się wyjaśni i trafi na właściwy tor.

    - Dzięki mamo. Rada jak z opakowania płatków śniadaniowych. Zapamiętam.

    Kolacja upływa w atmosferze wesołego rozgardiaszu. Dziewczynki przekrzykują się i śmieją. Myślę, że to oto lekarstwo na obecny stan. Kochająca rodzina. Kiedy już się żegnamy dzieciaki wpadają na genialny plan.

    - Babciu, dziadku, możemy u was zostać na noc? - pyta najstarsza 6-letnia Ania.

    - Moje skarby - odzywa się mama. Macie jutro szkołę i przedszkole, a moje córki pracę. Wiecie co....- urywa. Może tak spędzimy razem weekend. Dziewczyny co wy na to? - pyta patrząc mnie i siostrze w oczy. Wasze mamy będą miały czas na odpoczynek a wy we trzy będziecie u nas.

    - Jestem za - śmieję się patrząc na siostrę, która pod naciskiem dziecięcych spojrzeń nawet nie podejmuje walki.

    - Ok. To załatwione. W piątek po szkole odbierzemy dziewczynki. A wy moje drogie niczym się nie martwcie. W niedzielę jak zwykle spotkamy się na rodzinnym obiedzie. Może być?- uśmiecha się tata.

    - Niech będzie - śmieje się Julka. Mamy z głowy potworki na cały weekend sis.

    W czasie drogi do domu Sara trajkocze jak bardzo się cieszy na wspólne nocowanko u dziadków. Kiedy docieramy na miejsce jest już po 20. Szybka kąpiel i łóżko. To był dość długi i intensywny dzień. Mała zasypia niemal od razu. Ja to inna historia. Pół nocy nie mogę znaleźć sobie wygodnej pozycji do spania. Kiedy w końcu udaje mi się odpłynąć w objęcia Morfeusza… pojawiają się te same oczy...

    2

    Viki------Hej dziewczyno, piątek, piąteczek, piątunio. Ptaszki mi wyćwierkały, że ktoś ma wolny weekend. Będę po pracy. Całusy Vi.

    El----- hehe. Jasne. Już się boję... Do wieczora.

    Nie ma to jak najlepsza przyjaciółka. Nie ocenia. Po prostu jest. Byle do wieczora myślę pakując Sarę do przedszkola.

    - Pamiętasz, że dziś odbierają cię babcia z dziadkiem?

    - Mhm - słyszę w odpowiedzi.

    Po odstawieniu dziecka swoje kroki kieruję do cukierni. W godzinach szczytu wszyscy uwijamy się jak pszczoły w ulu. Wieczorem po ciężkim dniu przecierając ostatnie stoły czas spowalnia, a kątem oka dostrzegam znajomą sylwetkę. Krew zaczyna szumieć w głowie. Puls niebezpiecznie przyspiesza. Oddech staję się płytki. W mojej głowie pojawia się myśl, że zaraz zabraknie mi powietrza. Będąc w szoku, swego rodzaju transie odpycham się rękoma od kontuaru i kieruję do drzwi. Wybiegam na pustą ulicę. Po nim nie ma już śladu. Pozostawia po sobie uczucie tęsknoty ulotne jak babie lato. Myśli kotłują się w mojej głowie. Szukam w pamięci miejsc i zdarzeń. Próbuje analizować i staram się połączyć wszystkie kropki w jedną całość. Na próżno. Uczucie znika. Mama ma racje. Mózg płata mi figle. Może potrzebuję pomocy specjalisty, który pomoże ogarnąć chaos panujący w mojej głowie. Sama już nie wiem, czy to mój rozum czy może jednak serce bawią się ze mną. Sama przed sobą boję się przyznać jak bardzo brakuje mi Roberta. Jego uśmiechu. Ciepłego tonu głosu. Ramion, które były moją ostoją, gdzie mogłam schronić się przed każdym sztormem i przeczekać nawet najgorszą burzę. A teraz burza szaleje. Czuję jak mnie ogarnia i pochłania. Znikąd nie mogę dostrzec pomocnej dłoni.

    Ten aspekt życia musi poczekać na swoją kolej. Mijając skrzyżowanie wjeżdżam na prawie pusty parking sklepowy. Potrzebuję kupić kilka rzeczy na babski wieczór. Po szybkich zakupach pustą drogą jadę prosto do domu. Gdy skręcam na moją ulicę już z oddali dostrzegam ją, drepczącą w miejscu z niecierpliwości, dzielnie czekającą na mój powrót. Przyjaciółka na dobre i złe. Trzyma w rękach dwie butelki wina. Na mój widok uśmiecha się złowieszczo.

    -Hej skarbie jak się masz?- rzuca na przywitanie.

    - Hej, ty. Właśnie ciebie dziś do szczęścia mi potrzeba.

    - We właściwym miejscu i czasie - słyszę rozbawienie w głosie koleżanki. Służę uprzejmie - mówi Viki i razem idziemy w stronę do drzwi.

    Po kilku kieliszkach wina i w znacznie lepszych humorach, kontynuujemy nasz babski wieczór.

    - Przepraszam, że ostatnio nie byłam obecna w twoim życiu, tak jak na to zasługujesz - zaczynam niepewnie. Ale już jestem i chce nadrobić wszystko, plocie, rozczarowania i złości z ostatniego czasu.

    - Och. Moje El.

    Viki się uśmiecha i wiem, że to dobry znak. Mam poczucie, że jestem cholerną szczęściarą mając kogoś takiego w swoim życiu. Możemy nie rozmawiać miesiącami, ale zawsze w pewnym momencie, naturalnie zaczynamy. Nie... nie da się zacząć. Kontynuujemy nasze życie. Razem w miejscu gdzie nastąpiła pauza. Nasze rozmowy nie zaczynają się od "Hej,co słychać". Są poplątane i zagmatwane jak nasza przyjaźń. Często bez ładu i składu dla innych ale nie dla nas. Ona nie jest moją przyjaciółką. Jeśli zna się kogoś tak długo i jest się w stanie poświęcić dla tego kogoś naprawdę wiele to ta osoba staje się twoją rodziną. Nie przez więzy krwi, lecz przez codzienny wybór. I właśnie my takie jesteśmy, dwie iskry, które mogą wywołać pożar.

    - Więc... Jak tam hmmm Igor? Dobrze pamiętam?- pytam z zaciekawieniem, żeby choć na chwilę oderwać myśli od moich spraw.

    - Palant skarbie i tyle.

    - Ale przecież było... wyglądało, że się dogadujecie - rzucam.

    - No tak, może i tak wyglądało. Widzisz on chciał mnie dla zaspokojenia męskiego ego. Raz na jakiś czas wyciągnąć z szafy jak zakurzoną drogą błyskotkę. Pochwalić się przed światem. Potem odłożyć na miejsce. Nie będę z gościem, który uważa mnie za ozdobę. Chce jedynie spędzać ze mną noce. Potrzebuję czegoś więcej wiesz – przytakuję. Ona kontynuuje. Potrzebuję znaleźć kogoś takiego jakim był twój mąż. Kogoś kto nie będzie się wstydził przed światem powiedzieć oto moja dziewczyna. Trochę szalona, nieułożona, ale moja i jestem z niej dumny. Kogoś kto będzie wspierał mnie we wszystkim co robię. Szedł obok. Popychał do działania. Kogoś kto nie będzie zainteresowany tylko moim ciałem ale i duszą.

    - Wiem doskonale o co ci chodzi. Powie ci kocham cię nie mówiąc tego. Drobnymi gestami... O tak, taki był Robert.

    - Przepraszam jeśli cię zasmuciłam - mówi Viki.

    - Nie przejmuj się. Nie będziesz mnie przecież przepraszać za każde nawet najmniejsze wspomnienie o nim. Wiesz, że to nadal boli. Lecz jeśli nie będę mówić o nim głośno to ta blizna się nigdy nie zagoi. Ja nie będę miała szansy pójść dalej.

    - Mądra, piękna i silna - to mi się podoba. Może niedługo moja dziewczyna wróci do gry.

    - Och, na to chyba za wcześnie. Musi upłynąć jeszcze trochę wody, nim to się stanie.

    - Nigdy nie mów nigdy - obydwie wybuchamy niepohamowanym śmiechem.

    - To co napijmy się za nas? Za przyjaźń i za wszystkich facetów, którzy staną nam na drodze, bo szczerze współczuję im.

    - Żebyś wiedziała. Dziękuję Ci, że jesteś - mówię, ściskając dłoń koleżanki.

    - Wiesz, że będę obok bez względu na wszystko. Alibi i łopatę w razie czego też ogarnę.

    - Dzięki, taka przyjaciółka to skarb.

    - Za przyjaźń na zawsze - wznoszę toast.

    Spać kładziemy się bardzo późno. Ten jeden wieczór daje mi poczucie normalności. Taki reset. Nowy początek. Z głową lżejszą od zmartwień ale niekoniecznie od ilości wypitego wina zapadam w sen.

    Pobierz

    PDF EPUB

    To nie jest opowieść w prostym sensie. Raczej ślad złożony z obrazów i myśli, które układają się gdzieś między wspomnieniem a snem.

    Możesz iść po kolei albo przypadkiem. Nie ma jednej ścieżki.

    Mówi się, że piwonia jest kwiatem uczuć, które dojrzewają powoli.

    Tych, które potrafią przetrwać lata i odnaleźć drogę z powrotem.

    Bo serce pamięta dłużej niż umysł.

    Niektóre historie zaczynają się długo przed pierwszym krokiem.
    Najpiękniejsze drogi rzadko wiedzą, dokąd prowadzą.
    Czas zostawia ślady nawet tam, gdzie wszystko wydaje się nieruchome.
    Szczęście najczęściej przychodzi bez zapowiedzi.
    Są ludzie, przy których świat cichnie.
    Nie zatrzymaliśmy tej chwili. To ona zatrzymała nas.
    Z daleka wszystko wygląda na prostsze.
    Czasem jedynym planem jest iść dalej.
    Nie pamiętam słów. Pamiętam światło.
    To, co najważniejsze, rzadko dzieje się głośno.
    Powroty uczą nas, że nic nie pozostaje takie samo.
    Każdy koniec jest tylko miejscem zmiany kierunku.
    Niektóre chwile mijają. Niektóre zostają na zawsze.

    Kontakt

    Blog

    First post

    📅 2025-12-05 – First post

    Can you imagine a love that will endure through the ages and the boundaries of reality? 📖✨ As a mother of a two-year-old from Kettering. I spent the time between diapers and walks in the first parks by creating my literary debut – the first part of a psychological-romance trilogy with themes of reincarnation and the paranormal! It's a story about a single mother existing in a new reality. Where passions, secrets, dreams, and the real world intertwine. Perfect for confirmation and the unknown! ✨💐 ❤️

    📅 2025-12-07 – "Secret of their Eyes. Her story"✨ – my debut.

    💕A psychological romance with reincarnation and paranormal twists. The first part of a trilogy I wrote as a busy mum of a two-year-old.

    But to the point...

    📖The same eyes return in dreams, connecting souls through the ages – a slow-burn, passion, mysteries, and emotions that won't let go.✨💐

    Perfect for an evening with a cup of tea! 📖💕

    New Year list

    📅 2025-12-12– New Year list

    ...📖💐✨ Looking back on the old year and sketching a quiet list of wishes for the next.

    Perhaps it is time to do just that: to write down what I long for, and what I can truly manage in the months ahead.

    1. To tend to my soul and heal my heart.

    2. To make peace with Robert’s death and the space it has left in my life.

    3. To find a new purpose to carry me forward.

    4. To come back to myself and get to know who I am now.

    5. To allow myself to be happy again, in small ways and big ones.

    Only five lines on a page – and yet, perhaps, already more than enough for one fragile year.

    Theory of Everything

    📅 2025-12-19– Theory of Everything

    ✨💐Can you fall in love with someone you remember from a past life? 🔥

    ❤️❤️The theory of soulmates, the invisible thread, destiny – or maybe pure coincidence? What do you believe in? 🤔📖

    New Year wish

    📅 2026-01-01– New Year wish

    ✨💐❤️... When the clock strikes midnight.

    “Let’s raise a toast to love,” I whisper. “May it find us and never let us go.

    May it shake us, and when the first dust settles, may it endure, and may time stand still.”

    “To love,” Vi echoes.

    Reincarnation

    📅 2026-01-09 – Reincarnation

    Reincarnation is just the beginning. 📖✨ Feel the atmosphere of a psychological romance about love and memory ❤️️

    What if

    📅 2026-01-16 – What if

    What if that love was never meant to happen—

    and yet, for reasons we could not choose, it found us at the least expected moment.

    It arrived like a thief, quietly, without permission.

    By the time I saw it, it was already too late to turn back.

    What if you are my "what if", lost somewhere in time?

    I do not ask you to wait.

    I only ask you to be happy.

    The origin

    📅 2026-01-23 – The origin

    Often, when talking to people, I hear the question: “Why did you decide to write a book?” The answer isn’t simple, because it didn’t begin at a single, specific moment.

    As far back as I can remember, I have always been creating. Even at primary school, I wrote short poems and stories for competitions. At the age of nine, I was given a homework assignment in Polish – a small children’s book with illustrations.❤️️

    Read the whole story by clicking the ‘The Origin’ button.

    A Musical Journey

    📅 2026-01-30 – A Musical Journey

    I wanted to try and see how the book would look in a musical form.
    Does it work? For me, it does. When I know the whole story and listen to the songs, the scenes from the book start to form in my mind like a film.

    🎵 Posłuchaj / Listen:

    A Musical Journey part II

    📅 2026-02-06 – A Musical Journey part II

    🎧 Dropping 4 more tracks from the album Basic today

    🎶 Available now:

    Do we really meet by chance?

    📅 2026-02-11 – Do we really meet by chance?

    What if some of the people we meet are written into our story long before we even know it…

    Do you remember someone who appeared at just the right moment — and quietly changed something in you, even if you didn’t see it then?

    I still carry memories like that close to my heart.

    That’s why I keep coming back here — to the space between words, stories, and everyday moments that feel ordinary, yet mean so much more.

    Share in the comments one meeting that left a trace on your soul 🤍

    Basic album finale 🖤

    📅 2026-02-13 – Basic album finale 🖤

    🎧Full playlist:

  • Secret in their eyes
  • Thank you for being part of this journey from the first to the last note.

    Tomorrow I open a new chapter: Premium.

    Deeper. Bolder. Closer than ever.

    Album Premim🖤

    📅 2026-02-14 – Album Premium🖤

    🎧Love arrives subtly. Today I open a new chapter: Premium🖤

  • @mj_czajkowska
  • I keep writing

    📅 2026-02-17 – I keep writing

    Sometimes I feel like this story is leading me, not the other way round. It comes back in the least expected moments. In sentences I never planned. In emotions that should have fallen silent long ago.

    Some stories refuse to be forgotten. Even if we desperately want them to.

    Is there something in your life that keeps coming back… even though you’re trying to move on?

    A Heart Full of Someone Else's Name

    📅 2026-02-20 – A Heart Full of Someone Else's Name

    It's hardest to fall in love when

    the heart still carries someone else's name.

    Eliza tried.

    Beneath the Skin

    📅 2026-02-24 – Beneath the Skin

    This book might be for you if:

    – you’re afraid to fall in love because your heart has been broken before

    – you feel that some bonds can survive even death

    – you wonder who you might truly be if your memory felt complete

    Some stories stay beneath the skin.

    Different plans

    📅 2026-02-27 – Different plans

    We’re not flying today.

    That’s alright.

    This is what matters most.

    A moment before

    📅 2026-03-03 – A Moment Before

    There are days when the world slows down. It’s only the beginning.

    I look at the shoes and think: I’m really doing this.

    Between the fitting and the list of things to finalize, silence arrives.

    In that silence, there is excitement… and a touch of fear.

    It’s only the beginning...

    One word

    📅 2026-03-06 – One word

    It’s surprising how one word can change a life.

    So small.

    So simple.

    And yet it carries everything.

    I don’t know if stories are perfect…

    But I know they are mine.

    A moment of silence

    📅 2026-03-10 –A moment of silence

    It’s all quiet now.

    Yesterday was loud.

    Today is quiet.

    The silence feels strange, but not empty.

    As if life has taken a deep breath before the next chapter.

    Thank you for every moment.

    A new beginning

    📅 2026-03-13 –A new beginning

    🚗Not everything can be packed into a suitcase.

    Memories stay.

    What truly matters stays.

    I’m moving forward.🧳

     The dust has settled

    📅 2026-03-17 – The dust has settled

    The dress in the wardrobe.

    And life… just keeps moving on✨

     Frontline of writing 💌

    📅 2026-03-18 – Frontline of writing 💌

    💌 Final touches on the first part are done.

    Now all that’s left is to wait for feedback.

    Heart racing ❤️ – love it from the first sentence, or total disaster 😱?

     The Price of Choosing Yourself

    📅 2026-03-20 – The Price of Choosing Yourself

    Is destiny an excuse…

    or the courage to choose yourself?

    In this story, no one is perfectly pure.

    And that’s exactly why it feels real.

    Sometimes, one person’s happiness comes at a price❤️‍🩹

    This is not a new life

    📅 2026-03-24 – This is not a new life

    It’s the same story.

    Until you stop repeating the same mistake.

    And you always know when it starts again.

    The Things That Come Back

    📅 2026-03-31 – The Things That Come Back

    Maybe we shouldn’t have met…

    This was meant to be a beginning,

    but some things don’t stay buried.

    Would you recognise a soul from the past? 💫

     Too early

    📅 2026-04-03 – Too early

    Love doesn’t always save.

    Sometimes it arrives too soon.

    Or reaches people

    who aren’t ready to carry it.

     Between

    📅 2026-04-05 – Between

    It’s a kind of suspension:

    no longer a dream, but not yet reality.

    A moment when anything can happen…

     Not meant to last

    📅 2026-04-07 – Not meant to last

    What if your greatest love has already happened…

    just not forever?

    Not because it was too weak.

    But because it was too much.

    Some feelings don’t belong to the time they arrive in.

    And they don’t disappear.

    You just learn to live alongside them.

     Shadows of memory

    📅 2026-04-10 - Shadows of memory

    To isn’t a light story.

    It’s not something that leaves you at peace.

    It’s a story about loss.

    About memory.

    About what remains…

    Even when it should have faded away.

     Echo of a Meeting

    📅 2026-04-14 - Echo of a Meeting

    I have the feeling I know him from somewhere…

    but I can’t remember when or where we met.

    Some encounters don’t begin at the beginning.

    Sometimes there is only that strange feeling that it has all happened before...

     If memory returns

    📅 2026-04-17 - If memory returns

    Would you remember your previous life if you could?

    Knowing not all memories are beautifull...

    Some memories can feel both light and heavy.

     Between worlds

    📅 2026-04-21 - Between words

    I love that moment just after waking up.

    No longer a dream, not quite reality yet.

    Dust dances in the sunlight,

    and for a moment… the world feels suspended.

    Second chapter is now available ✨

    📅 2026-04-24 - Second chapter is now available ✨

    Sometimes all it takes is a single glance…

    and something inside you quietly shifts out of place.

    Not everything can be explained rationally.

    Not every memory wants to fade.

    There are stories that return —

    even when we desperately wish they wouldn’t.

    If you’re here with me and reading on…

    then this chapter is meant for you......

     Unsaid

    📅 2026-04-28 - Unsaid

    ...Not everything that dies is truly gone...

    Some connections survive longer than a single lifetime. 🕯️🌹

     Glitch

    📅 2026-05-01 - Glitch

    Eliza is trying to live normally.

    Working. Raising a child. Trying to breathe.

    Except the dream does not end when she wakes.

    And the past does not always stay where she left it.

     Not Entirely Fiction

    📅 2026-05-05 - Not Entirely Fiction

    Did this story really happen?

    No.

    But the emotions that created it

    ...absolutely did

     Goodbyes

    📅 2026-05-08 - Goodbyes

    Some goodbyes end a chapter.

    And those that open another...

    ... only in a different life.

     Those Who Never Stayed

    📅 2026-05-12 - Those Who Never Stayed

    Some connections are meant to transform us, not remain.

    Not every kindred spirit appears to stay.

    Some arrive only to remind us who we once were.

     He comes back when the world goes quiet

    📅 2026-05-15 - He comes back when the world goes quiet

    Some stories are too vast for a single lifetime.

    And too unfinished to ever truly end.

    Sometimes everything begins with a look.

    And I can’t turn back from that path.

    Some looks stay with me longer than they should.

    He returns at night.

    “Here Tonight”

    Full version of the song:

  • Here Tonight
  •  When Friendship Isn’t Enough

    📅 2026-05-19 - When Friendship Isn’t Enough

    Sometimes a single conversation can change everything between two people.

    And suddenly, friendship is no longer enough.

    — Friendship isn’t enough for me anymore…

    — I don’t understand. Since when?

    — For a long time…

    I don’t even want to imagine it.

     Chapters That Return on Their Own

    📅 2026-05-22 - Chapters That Return on Their Own

    Sometimes we meet people “too early.”

    At a time when life is not yet able to make space for them.

    When fear wins over courage, and reason speaks louder than the heart.

    And then years pass.

    Cities change, surnames change, everyday life changes.

    Only one glance can return exactly the same.

    And suddenly a person understands that some people were not a mistake.

    They were a chapter that life asks us to return to later.

     The Weight of Memories You Can’t Put Down

    📅 2026-05-26 - The Weight of Memories You Can’t Put Down

    Some memories don’t hurt because they’re gone.

    They hurt because they never stopped feeling alive.

    The greatest burden for Eliza is not loneliness.

    It is awareness that she was once happy…

    and she remembers exactly what it felt like.

    A Second Too Long

    📅 2026-05-29 - “A Second Too Long

    Because some memories never ask if they were real.

    It started with a glance.

    Or maybe I only imagined it.

     There are photos that hold a moment still

    📅 2026-06-02 – There are photos that hold a moment still

    Conwy. Rain. Mist.

    It didn’t look like a beginning.

    I stood in a place that was meant to break me.

    Instead, it only changed direction.

     Can you recognise someone you were never meant to remember?

    📅 2026-06-05 – Can you recognise someone you were never meant to remember?

    He should have been a stranger.

    And yet when I looked into his eyes, I felt a familiar ache.

    As if some part of me had been waiting for him forever.

      Memory map

    📅 2026-06-07 – Memory map

    Fragments of images and thoughts

    between memory and dream.

    There is no single path.

     A Place I Couldn't Remember

    📅 2026-06-09 – A Place I Couldn't Remember

    Some places feel like memories you can't attach to your own life.

    I should have been seeing it for the first time.

    Instead, it felt as though I had once walked away from it.

    And returned far too late.

      Familiar Voices...

    📅 2026-06-12 – Familiar Voices...

    Why do some gazes feel familiar before there's a story?

    Because not all of them begin with a first meeting.

    Some begin with a look that feels strangely familiar.

    Maybe that’s why we recognise certain people before we’ve even had the chance to know them.

      Familiar Voices...

    📅 2026-06-16 – Familiar Voices...

    Some voices feel familiar before we remember why.

    There are voices that don’t need memories.

    As if memory works before I even switch it on.

    Sometimes the reaction alone is enough.

     People who awaken memory

    📅 2026-06-19 – People who awaken memory

    Maybe it’s not memory that leads us to people.

    Maybe people awaken memory.

    Some encounters don’t feel like coincidence.

    And it’s hard to pretend otherwise.

     No explanation

    📅 2026-06-23 – No explanation

    Not everything we feel can be explained right away.

    Some emotions have no beginning.

    Only presence.

    And that feeling that something matters, even if I don’t yet know why.

     Some encounters are never the first.

    📅 2026-06-26 – Some encounters are never the first.

    “First time” is just a label.

    Reality doesn’t always need it.

    Some moments feel like echoes of past events, even if it’s hard to prove.

     Maybe some stories aren't invented.

    📅 2026-06-30 – Maybe some stories aren't invented.

    Maybe they simply find their way back.

    There are stories we read.

    And there are stories we feel, as if they had happened to us.

    I still don't know whether what I'm writing is a memory or simply an attempt to understand.

    But I know one thing.

    Some stories don't begin on paper.

    They begin within us.

     Can you miss someone you've never known?

    📅 2026-07-03 – Can you miss someone you've never known?

    There are people we meet for the very first time.

    Or so it seems.

    Because their presence doesn't feel new.

    It feels...

    found.

     Emotions that belong to no one.

    📅 2026-07-07 – Emotions that belong to no one.

    Maybe that's why not everything can be named.

    But everything can be felt.

    Not every feeling begins the moment we notice it.

    Some simply arrive.

    Without a reason.

    Without a memory.

    Without an explanation.

    As if they've been waiting for us all along.

    a
    Monika Czajkowska

    Monika Czajkowska – I am a beginner author from Hrubieszów, living daily in Kettering, United Kingdom. For years, I had dreamed of writing my own book and finally fulfill this dream by creating "Secret in their Eyes. Her story." — the first part of a trilogy, which is a psychological romance with a theme of reincarnation and paranormal elements. I am an incorrigible romantic and a book lover who enjoys conducting my own research, deeply analyzing topics that interest me, and persistently seeking missing pieces of stories. Privately, I am the mother of a two-year-old boy. Here, I share my work and interests related to literature.

    The origin

    Often, when talking to people, I hear the question: “Why did you decide to write a book?” The answer isn’t simple, because it didn’t begin at a single, specific moment.

    As far back as I can remember, I have always been creating. Even at primary school, I wrote short poems and stories for competitions. At the age of nine, I was given a homework assignment in Polish – a small children’s book with illustrations. With a little help from a friend, who added drawings to enrich the text, a story emerged about a little green alien who landed on Earth and became friends with a child. A year later, I wrote its sequel. Time passed. I experienced both successes and failures. There were podium finishes, commendations, awards – but also moments of doubt.

    I can’t point to the exact moment when the dream of writing a book was born. I do know, however, that it matured in me over the years. It took me fifteen years to grow up, understand myself, and gather the courage to try.

    Even before I made the decision to write, someone asked me: “If you were a book, what genre would you be?” That question stayed with me. Along with the answer came another: “What if you started writing?” I knew one thing – I didn’t want to reproduce banal romances. I wanted to create a story that moves, leaves a mark, forces reflection.

    One morning, I woke from a dream. From the very dream that became the prologue of my book – about a man with an intense gaze. I had dreamt it repeatedly; it returned like an echo, a promise of something unfinished. That was when I made the decision. I began to write. The first letters appeared on the page. I described a dream that had been inside me for a long time. Did I know exactly what I wanted to write about? Probably no beginning writer ever does.

    Gradually, I started building a world of dreams, mysteries, and unspoken truths. I wanted a romance, but at the same time a true story – full of emotions that are an inseparable part of human life. Joy and laughter, but also grief, longing, and loss. Emotions that are pure, sometimes difficult, but authentic.

    The theme of reincarnation has always fascinated me. Don’t you sometimes feel old despite being young? As if carrying a burden that doesn’t entirely belong to this life. For a long time, a question had been forming in my mind: what if? I decided I could try. And if it didn’t work – at least I would have fulfilled a dream.

    This is how my adventure with Eliza and Gavin began. I placed them in a world of unfinished love, full of questions, reflections, and choices that are rarely simple. I built walls before them, sometimes hard to overcome. I wanted to create characters you would laugh and cry with, cheer for in their fight for happiness, while also wondering why fate so often toys with us in its subtle game.

    I’m not looking for a golden mean, because it doesn’t exist. Love has many shades, and each of us perceives it differently. For some, it’s a moment full of intense feeling; for others, an illusion mistaken for desire. And what if desire fades, and we discover there is no turning back?

    I believe that the people we meet on our path do not appear by chance. Every relationship teaches us something, shapes us, and allows us to rediscover ourselves. Sometimes it closes old doors to open new ones – even if we don’t realise it at first.

    That is why The Secret of Their Eyes was created. It is a story full of questions and possible answers, variations of fate and emotion. The most fascinating part, however, is that in one of the flashbacks, my dream actually appears.

    I stand at the top of the stairs, dressed in a ball gown the colour of deep bottle green. The crowd falls silent. I search for a familiar figure. For a moment panic seizes me. Then I see him. He stands there, looking. His eyes say everything. They say what reason and heart try to hide.

    Sometimes, a single look and a warm smile are enough for everything to become a beginning. I don’t promise a perfect story, because such a thing doesn’t exist. I do promise authenticity – my truth about searching for oneself, about love, choices, and consequences. I have already discovered the secret of my eyes. Now it’s your turn to embark on this journey. Eliza’s story is just the beginning. Whether it turns out to be a beginning or an end depends on whether you choose to take the risk.

    The Longest Chapter

    I Wrote This Chapter the Longest

    Not because I lacked words.

    Because there were too many of them.
    Too many versions. Too many emotions that refused to fit into a single sentence.

    This was the moment when the story stopped being just a story.
    It began to touch places you’d rather leave alone.

    I went back.
    I revised.
    I removed entire passages that had seemed right just moments before.

    Because this wasn’t a chapter that could be written “well.”
    It had to be true.

    And truth doesn’t come instantly.

    Sometimes you have to pull it out of yourself, sentence by sentence,
    even if each one hurts a little.

    That’s why I wrote it the longest.

    And maybe that’s exactly why I should let it speak for itself.


    When your mind is exhausted, it feels as though life is carrying on without you. Like an overloaded electrical circuit. Everything still seems to work, but beneath the surface the system is overheating, slowly burning itself out.That is exactly how I feel.I thought I had left that feeling behind when I finally came to terms with losing Robert. Yet here it is again. And here I am once more. Alone. Wondering what any of this is for, trying not to shatter into a million pieces like a glass vase. I ask myself countless questions. Who am I? Where am I going? What am I searching for? There are endless questions, yet not a single answer. Once, someone wise asked me a simple question: *If you were a book, what kind of book would you be?* Back then, I knew the answer. Without hesitation, I would have said I was a little bit of everything. A pinch of romance. A touch of comedy. A spoonful of drama. A handful of horror. Today, I'm no longer so sure. I used to believe I was like a fast-flowing river. Strong. Independent. Following a course entirely my own. No one and nothing could stop me or divert my path. I always knew what I wanted from life and did everything I could to move towards it. I believed I was unshakeable, the kind of river that not even the heaviest boulder could defeat. Now, that certainty is slipping away, and the ground beneath my feet no longer feels solid. Instead, I'm beginning to resemble the branches of a willow. Soft and flexible, bending beneath every gust of wind, allowing it to decide which way they should sway. I can feel myself losing the rhythm. Losing my footing. But I refuse to give in. I'll remain like the willow, resilient whatever the weather, and I'll keep moving forwards like the river. I'll gather the scattered pieces of myself and shape them into someone new. If I believe in that with everything I have, perhaps it will become true. But enough feeling sorry for myself. It's time to put on the mask I've worn so many times before. Time to create appearances. To establish a new set of rules and begin a new game. I place the chess pieces on the board and, without rushing, make my opening move.

    Project

    Psychological romance about love, memory and reincarnation.

    A story about a bond stronger than one lifetim, about searching, about choices that come back to us, and about feelings that can never be forgotten.


    About story

    Eliza Graham is twenty-eight. Mother to four-year-old Sara. Owner of a small bakery in a town near London. After losing her husband in a car accident, she struggles to find her footing as a single mother — until she begins to have dreams about a mysterious man, his dark eyes, and his intense gaze.

    Recurring dreams — some set in different eras — at first seem to Eliza like nothing more than the echo of her longing for a lost love. One day, a man walks into her café. The moment she sees him, Eliza feels an uncanny sense of familiarity, as if they were bound by an invisible thread and had met centuries ago.

    It is only the beginning of a story about love, memory, and reincarnation.


    Trilogy

    • Book One: Her story. A difficult journey towards coming to terms with a painful loss, an attempt to find herself and rebuild her life, opening up to love, and searching for the man from her dreams.
    • Book Two: His story. A family secret hidden for centuries and a question that returns like an echo: what if she really exists, and is out there somewhere, waiting for him?
    • Book Three: The beginning. A journey back to the year 1750, to the origins of this story and of a love that has endured through time, revealing the genesis of the entire cycle.

    Status of the project

    📖Book One: Completed

    📝Stage: Writing and editing stages have finished.

    ⏳Release plan: 2026


    Excerpt

    Life is full of *what ifs* and unfinished stories. But what if he is your *what if*? Your *one day*. Perhaps he's searching for you too. Don't worry about tomorrow before it arrives. If you're meant to find each other, you will. I think the two of you are like love itself. You arrive quietly, almost unnoticed. Sometimes your paths cross without either of you realising it. But there will come a moment in both your lives when you're finally ready. Nothing will stand in the way of meeting again. Have a little faith. Sometimes, faith really can move mountains.

    Chapters

    Prologue

    The recurring dream. It always begins the same way. I'm standing in a spacious room. An open-plan living room with a kitchen. I'm leaning against the windowsill. Him. I know it's a man before he even turns around. He's standing with his back to me, making coffee. The sunlight plays across his short, fashionably cut dark hair. The scent of freshly brewed coffee and his rich cologne lingers in the air. It sends a shiver through me, seeping into my very bones. Then he turns around, two mugs in his hands.

    "No sugar. Milk."

    He hands me a mug filled with steaming coffee, a gentle smile playing on his lips. Tiny sparks dancing in his dark hazel eyes pierce through every barrier, leaving their mark upon my soul. I see love in them. And something else. Something I can't quite make out. Perhaps it's only my imagination.

    As I study him, his figure, his mannerisms, the way he carries himself...

    ...an alarm clock rings somewhere in the distance. The dream vanishes as quickly as it appeared. Always at exactly the same moment. It leaves behind a feeling of coldness, loneliness... and something else. Longing, perhaps. My heart is racing, and I can't calm it down. A question forms at the back of my mind. *What if it isn't a dream?* If it isn't a dream, then what is it? A glimpse of a previous life? But I know one thing. His eyes. Oh yes... those eyes are impossible to forget.

    1

    I drag myself out of bed, numb. I always feel like this when those dreams come back to me. I'm not entirely sure… maybe my past life is echoing through the void. I had everything. A loving husband. A beautiful home. A wonderful child. I hear the little one calling from the next room.

    "I'm coming, sweetheart."

    I shuffle into the bedroom, wearing an oversized T-shirt, my hair tangled and still holding the remnants of sleep. My feet slide across the thick blue carpet. For a moment, it feels like everything is in its place. I'll go into Sara's room. Hug her. Then we'll go downstairs together. Robert will be in the kitchen, making coffee, preparing breakfast for her. And then the weight of reality hits me. I snap out of it. Robert is gone. I'll never hear his laugh again. I'll never feel his touch or smell his familiar perfume. Because he's dead. He died in a car accident six months ago. He was on his way to a client meeting. Some house project commissioned by his company. Some idiot pulled out without giving way. The brakes didn't respond in time, and that was it. The man who caused the accident walked away without a scratch. My husband… wasn't that lucky. The ambulance that arrived at the scene could only confirm the time of death. To this day I still remember our last morning. Like always, I got up early to go for a run before taking my child to nursery and throwing myself into work. That day looked completely ordinary. Training. Breakfast together. Goodbye. Dropping her off at nursery. Work. A few years ago I fulfilled my biggest dream. I opened a café and bakery. My everyday duties—baking and preparing the place for customers. But that afternoon something changed. The air felt heavier. I felt restless. I blamed it on home and work responsibilities. It was the phone call that snapped me out of it.

    "I need to take this," I said briefly to Poppy, my colleague.

    "Go ahead. I'll handle everything," she replied.

    I answered the phone that changed my life forever. My daughter's life too.

    But enough of that. I turn towards my little girl's room.

    "What is it, sweetheart? Did you sleep well?" I ask.

    "Mummy, I miss Daddy. Can we visit him today?" she says first thing in the morning.

    "Of course," I say shortly.

    I look away so she doesn't see the tears gathering in my eyes. While I try to regain control, I get her clothes ready for nursery.

    "Shall we go with your favourite yellow dress?" I ask.

    "Yes, Mummy," I hear in response.

    "What do you say to waffles for breakfast with lots of whipped cream?"

    "Can I have chocolate syrup too?" comes the small excited voice.

    "We'll see what we can do," I say with amusement.

    "Right then, young lady, downstairs we go. We don't want to be late, do we?"

    Breakfast and the morning chaos pass in relative calm. Before leaving I even manage to put on a wash and load the dishwasher, which sometimes feels like a small victory.

    After dropping Sara off at nursery, I go to the café and throw myself into work, just to forget for a while how heavy the sky feels above me.

    It's good that I have my place. It's the only space where I can still relax. At least as much as that's possible. Everyday responsibilities give me a sense of control, the feeling that I still have a grip on something.

    The day at work passes in relative calm. Around 3:30 p.m. I leave. It's Poppy's turn to close the café.

    I go to pick Sara up from nursery. Standing outside the building, I realise we need to stop at the florist on the way to the cemetery. And then… right. I'd completely forgotten—we were supposed to have dinner at my parents' place.

    A bell rings. The atmosphere grows louder. My daughter appears in the doorway, smiling for the first time in many days, in that way only a child can smile.

    "Hey sweetheart, how was your day?"

    "Hi Mum. Good. Are we going to visit Daddy? You promised," she says as soon as she sees me.

    "Yes, I remember. We'll just stop at the florist," I say. Silence falls for a moment. I break it awkwardly. "I forgot to tell you—we're having dinner at Grandma and Grandad's today. I hope you're happy."

    "Will Auntie and my cousins be there?" she asks, excited.

    "I honestly don't know. We'll see."

    An hour later I park my Ford on my parents' driveway. I'm genuinely glad to see my sister's car. At least the kids will have someone to play with. Before we even reach the front steps, the door opens.

    "Hello my darlings," Dad smiles warmly. "I hope you're hungry, because Grandma's been busy in the kitchen since lunchtime."

    As always, the house is full of noise and chaos. Everyone who walks in feels welcome from the very first moment. The only place where I can forget my sadness, even briefly—my safe haven.

    Approaching the kitchen, I hear my sister arguing with my mother.

    "She's so young and already a widow. The child has just lost her father. They had their whole lives ahead of them. Will Sara even remember him? They're left alone in that house full of Robert. It's not healthy for them…" my mother laments.

    "Mum, leave it. Eliza is an adult. Maybe not today or tomorrow, but she'll get through this. It's been so little time. Let her grieve. Let her do it her own way. And considering everything, she's coping quite well," my sister replies.

    "I know, darling. I'm just worried. Maybe she should see a specialist. It would help her. Think about it. Talk to her. Maybe she'll listen to you."

    I walk into the room. Mum is standing by the stove, something delicious steaming in a pot. My older sister Julia is sitting on the kitchen counter. The conversation stops as soon as they see me.

    "Don't stop on my account. I won't fall apart into pieces. I'm not made of glass. I'll carry on living. I have someone to live for. And that's what Robert would have wanted. If it were me, I wouldn't want him to torment himself forever either. I'd want him to build a loving home for our child."

    I fall silent.

    With time, I'll get better. I'm my parents' daughter. I love my family deeply, but they don't need to worry so much about me. I break the silence.

    "I'll be fine. Besides… somewhere out there, my happy ending is waiting. I don't know where or how yet, but I hope it is."

    "My little girl," Mum says softly.

    She hugs me tightly, crying. Just like when we were children. I break down completely. I didn't even realise how much I needed this moment—someone to hold me and tell me it'll be okay.

    When we calm down, Mum wants to know what's been going on. As if years had passed since our last conversation, not just hours.

    "You know, Mum," I continue slowly, "everything will be fine. I believe that. We have each other, right? No matter what, always together."

    "Yes, of course. That's what family is for."

    "I know, Mum. I'm grateful every day that you're in my life. Let's stop talking about this. Talk about something normal. My mother-in-law called…"

    I stop as I hear my sister sigh.

    "What has that harpy done now?" she says sharply.

    "She's my child's grandmother. She has the right to see her. She called demanding visits. She wants me to drop Sara off, leave her there, and she'll bring her back whenever she feels like it. She drains me. You have no idea. Everything has to be done her way. No wonder Robert kept his distance."

    Mum glances at me nervously. I meet her eyes and continue.

    "I know what you're going to say… those grandparents have a right too. I agree. But on my terms. It's no secret she never liked me. She made that clear from the beginning. I was never good enough for her son. Even at the funeral she couldn't help herself. According to her, her precious son died because of me. That he'd still be alive if it weren't for his wife and child. As if I sat at home while he supported me. That woman brings chaos wherever she goes."

    "Oh Eliza," Mum sighs. "I'll give you some advice. For now, for your child's sake, keep contact. When Sara is older, she'll decide what kind of relationship she wants. Time solves many things. Let life run its course."

    "Thanks, Mum. Wisdom like from a cereal box. I'll remember it."

    Dinner passes in cheerful chaos. The girls laugh and shout over each other. Maybe this is the medicine I need—family.

    When we say goodbye, the children suddenly ask to stay overnight.

    "Grandma, Grandpa, can we stay over?" asks six-year-old Anna.

    "My darlings," Mum says. "You have school and nursery tomorrow, and your mums have work. You know what… maybe we'll make it a weekend. What do you think?" she asks, looking at me and my sister.

    "I'm in," I laugh.

    "Fine. Deal," Julia says. "We get a break from the little monsters."

    On the drive home, Sara chats excitedly about sleeping over at Grandma's. When we arrive, it's already past eight. Quick bath, then bed. She's asleep almost instantly.

    Me… that's another story.

    I can't find a comfortable position all night. And when I finally drift off… those same eyes appear again.

    2

    Viki — “Hey girl, Friday, Fri-yay. The birds told me someone’s got a free weekend. I’ll come over after work. Kisses, Vi.”

    El — “Haha. Sure. I’m already scared… see you later.”

    There’s nothing like a best friend. No judgement. Just presence. I think that as I pack Sara’s things for nursery.

    “Remember, Grandma and Grandpa are picking you up today?”

    “Mm-hm,” she answers.

    After dropping her off, I head to the bakery. In peak hours we all work like bees in a hive. Later, after a hard day, while wiping down the last tables, time slows down… and out of the corner of my eye I notice a familiar silhouette. Blood rushes in my head. My pulse spikes dangerously. My breathing turns shallow. I feel like I’m about to run out of air. In shock, almost in a trance, I push myself off the counter and head for the door. I run out into the empty street. There’s no sign of him. Only a feeling remains. A longing as fleeting as late summer grass. Thoughts spiral in my head. I search my memory, trying to connect places and events, trying to make sense of it. It’s pointless. The feeling disappears. My mother is right. My mind is playing tricks on me. Maybe I need a specialist to help me sort out the chaos in my head. I no longer know if it’s my mind or my heart playing games with me. I’m even afraid to admit to myself how much I miss Robert. His smile. His warm voice. The arms that were my shelter, where I could hide from every storm and wait out even the worst weather.And now the storm is raging. I can feel it swallowing me whole. There’s no helping hand anywhere in sight. This part of life will have to wait. Crossing the junction, I pull into a nearly empty supermarket car park. I need to pick up a few things for a girls’ night. After a quick shop, I drive home along empty roads. As I turn into my street, I already see her—pacing impatiently, waiting for me, faithful as ever. My friend through everything. She’s holding two bottles of wine. When she sees me, she grins mischievously.

    “Hey babe, how are you?” she calls out.

    “Hey you. Exactly who I needed today.”

    “Right place, right time,” she laughs. “At your service.”

    Viki says, and we head inside together.

    After a few glasses of wine and in much better spirits, we continue our girls’ night.

    “Sorry I haven’t been around as much lately as I should have,” I start hesitantly. “But I’m here now, and I want to make up for everything… the gossip, disappointments, and anger from the past.”

    “Oh, my El…”

    Viki smiles, and I know it’s a good sign.

    I feel like a damn lucky woman having someone like her in my life. We might not speak for months, but at some point we just pick up naturally. Not from scratch. We continue from where we left off. Our conversations don’t start with “hey, how are you?” They’re tangled and messy like our friendship—confusing to others, but not to us. She isn’t just my friend. When you’ve known someone long enough and would do almost anything for them, they become family. Not through blood, but through daily choice. And that’s what we are—two sparks that could start a fire.

    “So… how’s Igor? I’m remembering correctly?” I ask, trying to shift my thoughts away from myself for a moment.

    “Asshole, babe. That’s all.”

    “But it looked like you were getting on well…” I say.

    “Yeah, maybe it looked like that. But he just wanted me for his ego. Pull me out now and then like some dusty ornament. Show me off, then put me back. I’m not going to be with someone who sees me as decoration. He only wanted my body. I need more than that, you know.”

    I nod.

    She continues. “I need someone like your husband was. Someone who isn’t ashamed to say, ‘that’s my girl.’ A bit chaotic, a bit wild, but mine—and proud of it. Someone who supports me. Walks beside me. Pushes me forward. Someone who wants my soul, not just my body.”

    “I know exactly what you mean,” I say quietly. “He says he loves you without actually saying it. Through small things… yeah. That was Robert.”

    “Sorry if I upset you,” Viki says.

    “Don’t. You don’t have to apologise for mentioning him. I know it still hurts. But if I don’t speak about him, the wound will never heal. And I won’t move on.”

    “Strong, beautiful, resilient—that’s what I like to hear,” she smiles. “Maybe my girl will be back in the game soon.”

    “Too soon for that. A bit more time needs to pass.”

    “Never say never,” she grins.

    We burst out laughing.

    “So what, shall we drink to us? To friendship and to all the men who will ever cross our paths. Honestly, I pity them,” I say, raising my glass.

    “They should be scared,” she laughs. “Thanks for being here.”

    “You know I always will be. Even the alibi and shovel service is included.”

    “Now that’s a friend.”

    “To friendship forever,” I toast.

    We go to bed very late. That one evening gives me a sense of normality. A reset. A new beginning. With a lighter head—but not necessarily from the wine—I fall asleep.

    Download

    PDF EPUB

    This is not a story in a straightforward sense. Rather, a trace made of images and thoughts, arranged somewhere between memory and a dream.

    You can move through it in order or at random. There is no single path.

    They say the peony is the flower of love that blooms slowly.

    The kind that can endure the passing of years and still find its way home.

    Because the heart remembers long after the mind has forgotten.

    Some stories begin long before the first step.
    The most beautiful roads rarely know where they lead.
    Time leaves traces even where everything seems still.
    Happiness most often arrives unannounced.
    There are people around whom the world goes quiet.
    We didn’t hold onto the moment. It held onto us.
    From a distance, everything looks simpler.
    Sometimes the only plan is to keep going.
    I don’t remember the words. I remember the light.
    What matters most rarely happens loudly.
    Returning teaches us that nothing stays the same.
    Every ending is just a place where direction changes.
    Some moments pass. Some stay forever.

    Contact